Tytuł "Stancja Wrocław" wziął się od gejowskiego filmu "Stancja Warszawa", w którym grał ponoć uczestnik popularnego polskiego reality-show. Tak nam się spodobała ta nazwa, że nasze M3 ciągle tak nazywaliśmy kulając przy tym niemiłosiernie. Ale żeby była jasność! Z naszego mieszkania testosteron wylewa się drzwiami i oknami... i spływa z ósmego piętra na parter ;) Wszelkie historie opisywane na blogu są oparte na "faktach autentycznych" i są publikowane bez wiedzy i zgody bohaterów. Tak, chłopaki nic nie wiedzą o blogu. Jakbym długo nic nie pisał to znaczy, że się dowiedzieli. Starring: - P. - pisze tego bloga
- R.
- W.
|
środa, 07 stycznia 2009
R. czemu ty nie jesteś R.?
Co ten mróz robi z ludźmi. Akcja roku w wykonaniu W. ... Szedł sobie z przystanku i patrzy... idzie koleś z jakąś laską. Rozpoznał, że idzie R. z H. w kierunku chaty. No to W. podbiega i z kopa dał dwa razy R. po nogach tak dla zabawy. No okazało się, że to wcale nie był R. z H. tylko jakiś inny koleś i się troszeczkę zdziwił... W.: na szczęście kolo się okazał jakiś spoko, przeprosiłem go, pośmialiśmy się i mi nie dał po mordzie ;) P.: dobrze, że tej laski nie klepnąłeś po dupie... W.: ... P.: klepnąłeś? powiedz, że jej nie klepnąłeś! :) W.: nie, ale miałem taki pomysł na początku... żeby klepnąć tego gościa... :) wtedy to bym na bank dostał wpierdol...
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
Przyjechawszy siedzimy i opowiadamy co po świętach. Sylwestra każdy spędził osobno, więc jest co... P.: zrobiłem troche pope na tej imprezie u strażaków... rzygałem ponoć 1,5 godziny w damskim kiblu... tak mi C. mówiła, sam nie pamiętam R.: :) W.: :) P.: ale i tak nic nie przebije O., zarzygał środek parkietu :) W.: :) R.: daliście rade... ... P.: a ty? R.: ja rzygałem u teściów w chacie, bo mnie H. tam zaprowadziła kompletnie zalanego... a i jeszcze prawie komuś wpierdoliłem, bo się okazało, że jest z Gorzowa... W.: :) P.: nie dałeś rady... :) a ty W.? W.: a co tam gadać... R.: no powiedz mu...! ...R. z W. siedzieli już jeden dzień, więc gadali wcześniej... W.: a takie tam... ...i pokazuje ręke :) jakby przeorał zęby dinozaurowi... P.: o staaary... komu? W.: a żebym ja wiedział... pamiętam tylko jakąś laske, która mnie odciągała i kolesia, co krzyczał, że się w sądzie spotkamy... P.: ... R.: dał rade... :) P.: :)
czwartek, 01 stycznia 2009
Wszystko nam się kojarzy z...
Jeszcze przed sylwestrem siedzimy z R. i gadamy... P.: nie lubie tego całego sylwestra... taka dziwna okazja do świetowania... nowy rok... :/ R.: no fakt, ludzie się cieszą jak głupki, że im się licznik przekręca... P.: :) W sylwestra wysłałem do R. sms'a: "WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI WYSTĄPIENIA BITU PRZENIESIENIA" Nie-informatycy mogą nie komentować ;)
wtorek, 23 grudnia 2008
Wesołych... jak już dzwonie...
Dzwoni telefon. Patrzę... dzwoni K. Myślę sobie co do cholery. Co prawda K. studiuje razem ze mną, ale dzwoni tylko w sprawach związanych ze szkołą i to w dodatku rzadko, a przecież święta są ;) P.: halo... K.: siema, co porabiasz? gdzie jesteś? P.: yyy, no... w domu jestem O co do cholery chodzi jemu... K.: a będziesz miał coś strybić? :) P.: a ty wiesz z kim rozmawiasz? do kogo dzwonisz? K.: ... P.: ... K.: aaa, to chyba się pomyliłem... P.P. tak? P.: yhym K.: a to sory, to wesołych świąt... Tak to jest być w książce telefonicznej obok jakiegoś handlarza stafu...
wtorek, 16 grudnia 2008
Stare dzieje
Przy siłowni jest stary pasaż handlowy z poprzedniej epoki (taki blaszak). To serce życia towarzyskiego na osiedlu, a raczej wątroba ;) Przechodzę sobie i słyszę: ŻUL DO ŻULI: wszystko spierdolił Piechniczek, bo sie pokłócił wtedy z Szarmachem... no i go nie wystawił... a tylko Szarmach mógł strzelić im gola... ŻULE: (potakują smutno głowami) :))
środa, 10 grudnia 2008
Artysta podrywu
Zdarzenie na siłowni. Ćwiczę już trochę, ze mną jest na siłce paru innych kolesi. Przyszła sobie dziewczyna. Taka bardziej dobra niż słaba. Ewidentne poruszenie wśród facetów - wiadomo. Laska ćwiczy sobie na jakimś zestawie, podbija koleś... KOLEŚ: przepraszam, czy tamten zestaw jest wolny? LASKA: ... tamten? Zdziwienie uzasadnione :) Zestaw jest nie dość, że wolny, to jeszcze z drugiej strony sali, więc co ma ona do niego? LASKA: no... wolny? KOLEŚ: aha, dzięki I poszedł na nim ćwiczyć :) Jak potem opowiadałem całą sytuację W. to się tak śmiał, że sobie twarz uszkodził - za szeroko się śmiał ;)
poniedziałek, 08 grudnia 2008
Zazdrość ;)
TELEWIZOR: cześć tu Żora Koroliow oglądajcie for fun tivi... R.: spierdalaj... W.: wypierdalaj... P.: ale pedał...
niedziela, 07 grudnia 2008
Taki żal
R.: tak mi jest żal nie pić
sobota, 06 grudnia 2008
Psy
Generalnie do policji nic nie mam. Szanuję robotę kryminalnych, tych od narkotyków itp. itd., oglądam "Oficera" i zawsze chciałem być jak Kruszon. Nawet jak było ogłoszenie na wydziale do ABW to się zastanawiałem ;) Nie wkurzam się na policję na stadionie, bo wiem że to dla mojego bezpieczeństwa. Nawet nie miałem nic przeciwko jak wycelowali we mnie lufy na stadionie w Lesznie... Ale kurde... Te pieski co łażą i jeżdżą patrolami na ulicach to myślą, że kim kurwa są? To nie moja wina, że mają zjebane życie, bo się nie uczyli, ale żeby od razu mścić się na studentach? Pamiętam jak jeszcze mieszkałem z A. i wracaliśmy rowerami późno wieczorem z zajęć. Suka wypatrzyła nas na moście Zwierzynieckim... P.: ty patrz pały... założe się, że zaraz za nami zawiną... nie mamy świateł A byliśmy na ścieżce rowerowej zdala od ulicy - żadnego zagrożenia. Długo nie ujechaliśmy, przy Zoo stoją... Pała1: panowie się zatrzymają... Od początku kurde widziałem, że o żadne światła nie chodzi... Chodzi o to żeby udupić studenta... Gadka wprowadzająca... Pała2: gdzie mieszkacie? na tekach? nie? a gdzie? aha... Pała1: skąd macie rowery? Pała2: skąd jesteście? skąd wracacie? A.: z zajęć Chwila ciszy... Pała1: a alkohol był pity? P.: :) A.: :) z zajęć Pała2: a my to możemy sprawdzić P.: ok No i A. dmuchał. Wynik 0.0 więc już sie nie chciało im tracić ustnika na mnie. Smutni oddali nam dokumenty i pojechaliśmy dalej... bez świateł. Dlaczego to piszę? Bo myślałem, że sobie dali spokój na jakiś czas... niestety wczoraj znowu jakiegoś studenta przede mną zgarnęli na trzepanko.
czwartek, 04 grudnia 2008
Meczyk
Kolejorz próbował dzisiaj coś ugrać z przystojniakami z Hiszpanii, ale troszke im nie wyszło... W.: ale tego Bandrowskiego i Wilka to bym wyjebał... R.: ... P.: ... Faceci i ich kosmate myśli ;) Inna sytuacja. Na ekranie jeden z przystojniaków... W.: no weź na niego tylko popatrz, przecież on ma ruchanie za darmo w każdym polskim klubie jak pójdzie po meczu... Niestety, smutna prawda... Generalnie entuzjazm wzbudziła tylko śliczna fanka Lecha z kotła, która była na ekranie z 3 sekundy :) Ktoś nagrywał? Jakieś screeny?
|